Światło w ciemności
III Niedziela Zwykła rok A


Izajasz widzi kraj pogrążony w mroku, a jednak z uporem zapowiada: właśnie tam, na peryferiach, w Galilei – miejscu zapomnianym i pogardzanym – wschodzi „światłość wielka”. I w takim miejscu Jezus zaczyna swoją działalność: nie w centrum, nie wśród elit, lecz pośród ludzi, którzy codziennie zmagają się ze zmęczeniem i nieuporządkowanym życiem. Można zatem powiedzieć, że fundamentalnym przesłaniem dzisiejszych czytań jest to, że Bóg nie czeka, aż człowiek będzie gotowy – On zapala światło w środku ciemności.
Psalm odpowiada na to krótkim i stanowczym wyznaniem: „Pan moim światłem i zbawieniem moim”. Światło Boga w Biblii nie służy do poprawy nastroju, ale do nadania kierunku. Dzięki niemu człowiek widzi, dokąd idzie i Kogo się trzyma, nawet jeśli droga prowadzi przez niepokój.
Ten motyw przynależności pogłębia św. Paweł, pisząc do wspólnoty w Koryncie, rozdartej przez podziały: „Ja jestem Pawła, ja Apollosa…”. Apostoł nie krytykuje ich za brak gorliwości, ale za to, że pozwolili, by Chrystus został przysłonięty przez etykiety i podporządkowany różnym frakcjom. Pyta wprost: „Czyż Chrystus jest podzielony?”. To pytanie pozostaje bardzo aktualne – bo podziały nie gaszą światła od razu, lecz stopniowo je przyciemniają.
Ewangelia pokazuje inną drogę. Jezus nie zaczyna od dyskusji o jedności, lecz od prostego wezwania: „Pójdźcie za Mną”. Jedność nie rodzi się z identycznych poglądów, ale ze wspólnego patrzenia w tym samym kierunku. Różni ludzie, różne historie – ale jedna droga. Dlatego Mateusz podsumowuje działalność Jezusa trzema czasownikami: nauczał, głosił, leczył. Światło królestwa Bożego staje się widzialne tam, gdzie wiara przechodzi w konkret.
Tę prawdę dobrze ilustruje myśl Viktora E. Frankla, który – doświadczywszy obozów koncentracyjnych – zapisał: „Człowiekowi można odebrać prawie wszystko, ale pozostaje właśnie ta ostatnia z ludzkich wolności – wolność wyboru swojej postawy w każdych okolicznościach”. Jezus nie obiecuje łatwych okoliczności, ale bliskość królestwa. A to oznacza, że nawet w trudnych warunkach można wybrać postawę ucznia, a nie obserwatora czy oskarżyciela.
Wymownym znakiem takiego wyboru było życie Damiana Sobola, wolontariusza World Central Kitchen, który zginął, niosąc pomoc humanitarną w Strefie Gazy. Podczas czuwania w Przemyślu – miejscu, gdzie wcześniej pomagał uchodźcom – zapalone świece na dworcu stały się czymś więcej niż symbolem. Były świadectwem, że światło Ewangelii może przyjąć kształt bardzo konkretny: obecności, solidarności i służby.
Słowa, które wypowiedział Martin Luther King Jr., brzmią dziś jak komentarz do Ewangelii: „Ciemność nie może przepędzić ciemności; tylko światło może to zrobić. Nienawiść nie może przepędzić nienawiści; tylko miłość może to zrobić”.
Na koniec zostaje jedno pytanie, które warto zabrać ze sobą: co dziś we mnie dzieli, a co prowadzi za Jezusem? Bo tam, gdzie Jego światło naprawdę dociera, ludzie przestają się określać przez „ja” i „oni”, a zaczynają po prostu iść za Nim.
Contact
adam@woch.eu
